ślub

30 kwietnia 1981 roku.

rocznica

Kilkadziesiąt lat później…

„Bo czymże tak naprawdę jesteśmy, jeśli nie sumą tego, co się nam przydarzyło?"

James Patterson - amerykański pisarz

14 marca 2026 roku, mija 10 lat od chwili, kiedy zamieściłam na tym blogu pierwszy wpis. Obudziło to we mnie kilka refleksji na temat rocznic, przemijania i upływu czasu….

W 2016 roku jeszcze nie wiedziałam jak to będzie z tym moim blogiem. Czy będę w stanie pisać o wszystkim, czy odważę się na publiczne odsłonięcie części swojej prywatności, pokazanie zdjęć i czy w ogóle będzie mi się chciało kontynuować to wątłe dzieło. Okazało się, że z upływem lat zrobiłam się coraz bardziej wylewna, gadatliwa i w tej chwili nie przejmuję się już niczym. Piszę o tym co przeżyłam, czym się raduję, co mnie wzrusza, przeraża albo zadziwia oraz napawa refleksjami. Cieszę się, że moja strona nie jest komercyjną, nie ma reklam ani też jakoś specjalnie jej nie rozpowszechniam. Nie dałam możliwości oceniania, wysyłania łapek w górę i w dół, a jednak trafiają na nią sympatyczni ludzie, od których za pomocą zamieszczonego na początku adresu poczty elektronicznej otrzymuję dużo ciepłych słów. Bardzo za nie dziękuję. Zyskałam świadomość, że jednak nie piszę sobie a muzom…

Jedną z rzeczy, które zmotywowały mnie do rozpoczęcia blogowania była demencja mojego taty w zaawansowanym wieku. Przestraszyłam się, że może dotknąć także i mnie, a wówczas zapomnę o najlepszych momentach swojego życia i nie będę mogła wyrazić tego, czego nie zdążyłam powiedzieć. Ponieważ kolejne lata uciekają, a mój czas zaczyna jakoś dziwnie przyśpieszać, postanowiłam spisać to co mi leży na sercu. Oczywiście nie publikuję wszystkiego, nie umartwiam się publicznie swoimi potknięciami, chorobami czy trudnymi wydarzeniami, a część moich notatek podkoloryzowana bywa refleksjami starszej pani, ale fajnie jest, gdy tu zajrzę i stwierdzę: tak było, tak wtedy myślałam i tak czułam. Od czasu do czasu czytam swoje stare wpisy, dodaję coś, modyfikuję albo poprawiam błędy. Absorbuję mojego męża pomysłami dotyczącymi strony technicznej i jestem mu niezmiernie wdzięczna za pomoc, bez niego ten blog by nie istniał. Nawet jeśli kiedyś zniknie internet, ta książka pozostanie, bo nie tylko ‘siedzi w chmurze’ ;).

Obecny rok jest dla nas znaczący. Niedawno minęło 50 lat, gdy zostaliśmy Andrzejem parą, a 30 kwietnia upłynie 45 lat od czasu, kiedy zawarliśmy związek małżeński. Nie wiadomo czy dożyjemy naszego ślubnego „Jubileuszu Pięćdziesięciolecia”, bo nie każdemu to się udaje, więc wolę te fakty odnotować już teraz, przy okazji mojej małej 10 rocznicy ;). Ponieważ w liceum chodziliśmy do tej samej klasy, mamy też w maju 50 lat od matury… Niedawno usłyszałam, że aby sprawnie jechać do przodu, nie powinno się stale patrzeć we wsteczne lusterka. Jednak czasami naprawdę warto obudzić dobre wspomnienia i kolejny raz ucieszyć się z przeżytego życia.

PS

14.03.2026