Kota binokular

mój sprzęt do badania
małych morskich skorupiaków

zmieraczek pod mikroskopem

 obiekt moich badań -
Talorchestia deshayesii

„Jesteśmy biologią. Przypomina się nam o tym na początku i na końcu: przy narodzinach i przy śmierci. W międzyczasie robimy, co możemy, żeby o tym zapomnieć."

Mary Roach - amerykańska dziennikarka

Biologia to dział nauki zajmujący się badaniem życia. 'Bios' z greckiego oznacza życie, 'logos' - naukę. Termin ten został wprowadzony w 1802 roku, ale korzenie dyscyplin biologicznych sięgają jeszcze wielu wieków wstecz, do historii naturalnej i medycyny. Na swój prywatny użytek rozważam definicję biologii bardzo szeroko. Dla mnie nie jest to odosobniona dziedzina ścisłej nauki, wiąże się bowiem ze wszystkim co żyje i z tym, co o życiu myślę, zahacza o wiele jego aspektów. Porządkuje moje osobiste postrzeganie świata, z poszukiwaniem szczęścia włącznie. Zespoliłam się z biologią na stałe, jak preparat - zatopiona w pleksiglasie swojej biblioteki pełnej książek o organizmach i istnieniu.

Już w szkole podstawowej skonstatowałam, że biologia jest moim ulubionym przedmiotem. Nie przyroda, a właśnie biologia, której uczyliśmy się na końcu. Idąc do liceum, czułam się już trochę ukierunkowana na to czym chcę się zajmować i trafiłam na bardzo zaangażowaną Nauczycielkę. Studia rozpoczęłam wprawdzie falstartem, w akademii medycznej, było to jednak kilka bardzo ważnych lat, które wprowadziły mnie do świata, jaki dopiero zaczynałam lepiej rozumieć i poznawać.

Wiele razy zdarzyło mi się, że ktoś zapytał o rzeczy słabo związane zawodem biologa. Ludzie powszechnie utożsamiają biologię z ogrodnictwem, znajomością ras psów albo ornitologią. Niedawno spytano mnie o zwyczaje gołębi... Gdyby nie to, że mam już swoje lata i trochę doświadczenia, nie wiedziałabym jak odpowiedzieć ;) Na studiach biologicznych nie uczą takich rzeczy. Tak samo jak na medycznych, w dużej części zaczynasz od różnych rodzajów chemii i fizyki. W pierwszych latach zdawałam egzaminy z chemii ogólnej, chemii organicznej, fizycznej i biochemii (na medycynie zahaczyłam też o biochemię kliniczną). Po drodze była biofizyka, statystyka matematyczna i logika. Niewiele tu życia. Dla kogoś takiego jak ja, chemia wydawała się bardzo chłodną dyscypliną, nie mogłam się doczekać 'normalnych', biologicznych przedmiotów. Na szczęście liczne zajęcia laboratoryjne były ciekawe i absorbujące. Fizykę zawsze bardzo lubiłam (zdawałam na maturze), więc uczyłam się jej z radością. Po chemicznym wstępie przyszedł czas na główne dyscypliny: obszerną zoologię i botanikę, anatomię i fizjologię człowieka, fizjologię roślin oraz zwierząt, cytologię, histologię, embriologię i biologię rozwoju, biogeografię, ewolucjonizm, ekologię, sozologię czy w końcu mikrobiologię i genetykę z ciekawymi ćwiczeniami i eksperymentami. Do tego trochę zajęć terenowych oraz parę przedmiotów dodatkowych jak: filozofia, łacina czy angielski. Tak to mniej więcej wyglądało kiedy studiowałam, we wczesnych latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku - w tej chwili dochodzą jeszcze techniki molekularne i informatyczne. Studia biologiczne nie należą do łatwych, obejmują bardzo obszerny materiał z mnóstwem fachowych pojęć, są częścią nauk ścisłych. Jeśli ktoś chce mieć możliwość pracy w szkole, uczy się także pedagogiki, psychologii i dydaktyki. Praca nauczyciela nie jest jednak jedyną, którą może podjąć absolwent biologii. Niektórzy zatrzymują się w laboratoriach. Na przełomie 1976/77 miałam okazję pracować przez prawie rok w Laboratorium Centralnym Szpitala Klinicznego przy AMG (za dodatkowe punkty na studia), ale z zajęciem tego typu nie chciałam związać się na dłużej. Po dyplomie mogłam również zatrudnić się w sanepidzie, inspektoracie weterynarii lub laboratorium pobliskiej oczyszczalni ścieków. Współcześnie miałabym także możliwość podjęcia pracy jako bioinformatyk, w klinikach zapłodnienia in vitro, albo przy sekwencjonowaniu DNA/ RNA - spełniając się na przykład jako wirusolog (co w obecnej rzeczywistości byłoby bardzo interesujące).

Wybrałam pracę w szkole, a ona pomogła mi powiązać ukochaną biologię z nauczaniem młodych ludzi oraz rozszerzyć swoje horyzonty o różne płaszczyzny dotyczące życia. Zajmowałam się też pracą naukową i na tym polu przyczyniłam się do kilku ważnych odkryć, co daje mi odrobinę satysfakcji, bo jak pisał Horacy - „nie wszystek umrę" :).

18.12.2020