Murcia

9 czerwca obchodzony jest
Dzień Murcji,
który jest świętem państwowym
i dniem wolnym od pracy.

„Murcja przez długi okres bogaciła
się dzięki uprawom pomarańczy, kopalniom i przemysłowi.
Jej mieszkańcy są dumni
i niezależni, ponieważ już w IX wieku region ten miał specjalny status
w Al-Andalus. W Hiszpanii panuje przekonanie, że mieszkańcy Murcji
są introwertykami.(...) Miasto Murcja, zamożna i nowoczesna stolica regionu, ma specyficzną atmosferę."

    z Przewodnika National Geografic

„Kocham Hiszpanię i uważam, że wasz styl życia jest wspaniały. A także zdolność do życia, przekazywania radości i szczęścia. To piękne miejsce, jedzenie jest niezwykłe, a ludzie emanują wrażliwością i hojnością, a także silną wolą śmiechu i radości."

Richard Gere - amerykański aktor, który przeprowadził się do Hiszpanii

 

               Kiedy osiem lat temu postanowiliśmy pomieszkiwać na dłużej w Hiszpanii, myśl ta już od nas nie odeszła i zaczęliśmy kombinować jak to zrealizować. Nie mieliśmy znajomych, którzy już wcześniej podjęli to wyzwanie, nie znaliśmy języka i ogólnie, bardzo niewiele wiedzieliśmy o tym kraju. O tym, jak doszło do realizacji planów (akurat na nasze 60-te urodziny), pisałam tutaj w 2019 roku, w rozdziale La Manga. Dziś mamy już wiele doświadczeń związanych z „hiszpańskim życiem” i chciałabym im poświęcić trochę miejsca.

              Na zakup mieszkania zdecydowaliśmy się w połowie 2017 roku, w ciągu rekonesansu trwającego zaledwie 5 dni. Mieliśmy dokładnie sprecyzowane oczekiwania i trochę szczęścia, bo od razu trafiliśmy dokładnie na to, czego szukaliśmy. Stan techniczny apartamentu i położenie w pięknym „Residencial” przy samej plaży dał nam (i daje nieustannie) powód do radości i uczucie spełnienia marzeń. Podróżując samochodem grubo ponad 3 tysiące kilometrów, już na samym początku przywieźliśmy ze sobą nie tylko domowe sprzęty, ale też narzędzia i farby do ścian, nie mając pojęcia w jakiej odległości znajdziemy najbliższy sklep z tego typu zaopatrzeniem. Teraz się z tego śmiejemy, nasze: „przezorny zawsze ubezpieczony” zupełnie nie miało sensu. Okazało się, że wszystko można kupić w pobliżu, ceny są polskie, a wyszukiwania drobiazgów wśród szerokiej oferty rzeczy, sprawiają nam wielką frajdę. 
                       Pierwsza rzecz jaka pozytywnie zaskoczyła nas w Hiszpanii, to wysokiej jakości DROGI. Wyjeżdżając z Francji, już w Pirenejach ukazują się zupełnie inne trasy (zdjęcie 1). Początkowo jeszcze korzystaliśmy z dość zatłoczonej słynnej AP-7 czyli nadbrzeżnej Autostrady Śródziemnomorskiej biegnącej od Katalonii, ale już dawno, z powodu katalońskich rozruchów związanych z separacją, postanowiliśmy zmienić trasę i to się okazało strzałem w dziesiątkę. Począwszy od Pirenejów Atlantyckich aż do Walencji około 700 km pokonujemy z północy na południe spokojną dwupasmową A-23 o arabsko brzmiącej nazwie Mudéjar. Wiele jest wzdłuż niej wielkich stalowych, rdzawych dzieł sztuki, które pozwalają zlokalizować się w odległości pokonanej drogi (zdjęcie 2). Zauważyliśmy, że na naszej trasie wszystkie większe miasta mają swoje obwodnice. Można jechać z prędkością do 120 km/godz. i kierowcy się do tego stosują. Radarów jest tu mało, patroli policyjnych nie widać, a ruch na hiszpańskich drogach jest płynny i wydaje się bezpieczny. Przestrzegamy obowiązku wożenia kamizelek odblaskowych dla wszystkich pasażerów, własnego alkomatu i zakazu zakładania sandałów przez kierowcę :) Szerokie tutejsze drogi prowadzą do najmniejszych miejscowości, wystarczy zjechać konkretnym, świetnie oznakowanym zjazdem i już jest się w docelowym miejscu (zdjęcie 3). Hiszpania dobrze wykorzystała fundusze europejskie na budowę dróg i wciąż to robi, inne kraje unijne mogą brać z niej przykład. Obecnie to samo dzieje się z budową szybkich tras kolejowych. Przemierzając ten kraj, w oczy rzucają się dwie rzeczy: mnóstwo wielkich farm wiatrowych (zdjęcie 4) i fotowoltaicznych oraz niesamowicie wyschnięte połacie ziemi w kolorze czerwonawym (zdjęcie 5). Jadąc wysokimi wiaduktami nad korytami dużych rzek, wypatrujemy w dole wody, ale niestety, widzimy jedynie puste rynny zarośnięte krzewami i drzewkami. Bardzo to smutny widok kiedy pochodzisz z zielonego kraju… Gdy potem słyszę w Polsce, że jest susza, to przed oczami mam prawdziwie wyschnięte krajobrazy hiszpańskie.
                        Wspaniałymi drogami dojeżdżamy w końcu do naszej Wspólnoty Murcja (wspólnota autonomiczna, to taka analogia naszego województwa). Murcja jest mała, więc jest jednocześnie jedną tylko prowincją, wkleszczoną pomiędzy Wspólnotę Andaluzji, a Wspólnotę Walencjany (składającą się z trzech prowincji: Alicante, Walencji i Castellón) (zdjęcie 6). Stolicą Murcji jest miasto o tej samej nazwie i jest ono miastem partnerskim polskiej Łodzi (zdjęcie 7). We wnętrzu tutejszych większych aglomeracji jest pięknie – mnóstwo zamkniętych dla ruchu miejsc spacerowych, bulwarów i pasaży, liczne fontanny i palmy. Niestety, na obrzeżach można dostrzec też obiekty od lat nie restaurowane, zaśmiecone, psujące efekt. Dla nas, w większych miastach, największym wyzwaniem jest zaparkowanie samochodu. Trzeba patrzeć na kolory krawężników, żeby nie zostawić auta w miejscu niedozwolonym, a specjalne parkingi zawsze są płatne i dość zatłoczone. Jeśli już znajdziesz jakieś miejsce, możesz liczyć się z tym, że następny samochód zaparkuje w odległości kilku centymetrów od twojego i będziesz musiał poczekać aż zjawi się jego właściciel, żeby wyjechać… Ciekawostką hiszpańską jest też tutejsze zachowanie kierowców. Pomimo uniwersalnych przepisów kodeksu drogowego, w mniej uczęszczanych miejscach można zaobserwować parkowanie na przejściach dla pieszych, albo chwilowe zatrzymanie i pogawędki kierujących z dwóch równolegle stojących aut, także na pasach. O dziwo jest to tolerowane, a samochód który akurat chce tędy przejechać, cierpliwie sobie czeka. Na szczęście nie przyjeżdżamy tutaj po to, aby włóczyć się po dużych miastach. Naszym najbliższym (26 km) jest Kartagena (Cartagena), którą ze względu na stocznie, port, marynarkę wojenną oraz liczbę mieszkańców (ok. 200 tys.) porównujemy do bliskiej nam Gdyni (zdjęcie 8). Jest jednak różnica: Kartagena jest miastem bardzo starym, pamiętającym czasy wodzów kartagińskich, rzymskich, Wizygotów i Arabów.

dalej Hiszpanskie2