książka


Jakżeż ja się uspokoję -
Pełne strachu oczy moje,
Pełne grozy myśli moje,
Pełne trwogi serce moje,
Pełne drżenia piersi moje -
Jakżeż ja się uspokoję…

Stanisław Wyspiański  

„Choroba nie tylko ma swoją
historię, lecz także jakąś historię opowiada. Stanowi kulminację trwającej całe życie walki człowieka

o samego siebie. "

Gabor Maté  
kanadyjski lekarz i autor książek  

„Właśnie dlatego lekarzom u Hellenów wymyka się tak wiele chorób, że nie znają tej całości,
o którą troskliwie dbać potrzeba…”

Sokrates

wstecz wstecz


          Najbardziej interesujące są obserwacje doświadczonych lekarzy o wieloletniej praktyce, wynikające z powiązań psychoneuroimmunologicznych. Okazuje się, że ludzie o określonych typach osobowości, o wykształconych wzorcach zachowań, a często również niosący w zapisie swojego DNA pewne modyfikacje cech powstałe w wyniku przeżyć ich przodków, mają tendencję do zapadania na konkretne choroby. To nie jest tak, że tylko i wyłącznie zdarzenia oddziałujące na naszą psychikę wygenerują jakieś dolegliwości. Od dawna znane są przecież takie związki jak palenie tytoniu i rak płuc, albo nieodpowiednie geny i nowotwór piersi, czy wirus HPV i rak szyjki macicy. Także białka beta-amyloidowe gromadzące się w mózgu i choroba Alzheimera. Mnóstwo jest dobrze opisanych zależności, a jednak okazuje się, że nie każdy długoletni palacz, czy nosiciel zmutowanego genu zachoruje. Istnieją jeszcze bowiem inne, dodatkowe czynniki, które mogą zaindukować chorobę. To, jak funkcjonujemy społecznie, jak w rodzinie, jakie było nasze dzieciństwo, a nawet jaka przeszłość naszych bliskich – wszystko ma znaczenie. Sam Ludwik Pasteur przyznał kiedyś na łożu śmierci swojemu adwersarzowi fizjologowi Claude Bernard’owi, że „mikrob jest niczym – teren jest wszystkim”. Ujrzeliśmy to niedawno bardzo wyraźnie, po różnorakich reakcjach naszych organizmów na atak tego samego wirusa covid-19. Na stresujące wydarzenia zareaguje nawet flora bakteryjna jelit, która w dużej części odpowiada za gospodarkę serotoniną, fundamentalną dla dobrego samopoczucia i właściwej pracy układu nerwowego (o czym pisałam w ‘Mikrobiota’). Bombardujące stresory związane z dzieciństwem, szkołą, studiami, pracą, z przemocowym ojcem, neurotyczną matką, hałasem czy niepokojem – mogą być przyczynkiem do tego, aby ciężka choroba dopadła akurat nas. Oprócz wypadków i urazów fizycznych istnieje cały ogrom przemocy jakiej doświadczamy za zamkniętymi drzwiami naszych domów, w przedszkolach, szkołach, gdzie wdrukowuje nam się pewne wzorce zachowań, wzmocnione siłą obowiązujących norm i obyczajów. Stresorem może być deprywacja, odpowiedzialność za młodsze rodzeństwo albo opieka nad starzejącymi się rodzicami. Także chęć udowodnienia swojej dobrej kondycji, sprawczości czy dorobienia się majątku, zaimponowania innym. Nawet kurczowe trzymanie się tzw. „pozytywnych myśli” i strach przed przemyśleniem własnych złych doświadczeń. Stresujące jest quasi-zrównoważone życie, jakiego się spodziewamy uprawiając ekstremalne sporty na wciąż podwyższonej adrenalinie (o czym pisałam w ‘Ruch jest życiem’ ). Media, z których korzystamy codziennie, epatują przemocą i straszą nas nieustannie odbierając poczucie bezpieczeństwa, bo to się najlepiej sprzedaje.

 Choroby, na które zapadamy są ściśle powiązane z tymi wszystkimi czynnikami. Naukowcy mówią teraz o „postawie reumatoidalnej” albo „postawie nowotworowej”, bazując na teoriach funkcjonowania człowieka w rozbudowanych systemach społecznych. Bardzo ciekawe obserwacje zebrał przez wiele lat praktykujący i doświadczony kanadyjski lekarz, Gabor Maté. Zauważył, że na choroby neurodegradacyjne, takie jak stwardnienie rozsiane, stwardnienie zanikowe boczne czy parkinsonizm (których oficjalnie „etiologia nie jest znana”) zapadają osoby poddane przewlekłym stresom, wykazujące brak niezależności psychicznej, potrzebę przywiązania i miłości oraz niezdolność do odczuwania gniewu i wyrażania emocji. Zagrożeni rozpadem związku, albo niestabilnością finansową wykazują zwiększoną liczbę kolejnych rzutów. Często chorują na nie ludzie z oddaniem pielęgnujący współmałżonków lub niesprawnych rodziców, ale też odczuwający niemożność dostatecznego poradzenia sobie z tą trudną sytuacją i unikający proszenia o pomoc. Aż nadto uprzejmi i łagodni, pacjenci ze stwardnieniem zanikowym bocznym (jak Steven Hawking) są zdumiewająco mili... Zmęczeni i wyczerpani ludzie częściej zmagają się z zapaleniem nerwu wzrokowego. Choroby neurodegradacyjne takie jak powyższe, pogłębiają się, gdy blokuje się zdolność naturalnego reagowania na stres. Ktoś, kto latami opiekuje się chorym na demencję małżonkiem albo rodzicem, nie wykazuje wysokiej odpowiedzi odpornościowej po podaniu szczepionki na grypę, nie ma wystarczającej ilości komórek tzw. „naturalnych zabójców” zwalczających nowotwory i infekcje, trudniej goją mu się rany.

dalej dalej